Suwaczek z babyboom.pl

piątek, 30 kwietnia 2010

We wtorek Lenka skończyła już dwa miesiące… Nie wiem kiedy to już zleciało. Wiem że kolejne miesiące przelecą równie szybko, dlatego chłonę każdą chwilę spędzoną z Lenką, każdy uśmiech, każdą minkę i grymas. Tata jak wraca z pracy to świata poza Leną nie widzi… Cały pochłonięty jest Nią. Weekendy spędzamy całą trójką: )

W czasie tych dwóch miesięcy Lencia troszkę się zmieniła. Waży już 4300g. Miała już pierwsze szczepienie. Leżąc na brzuszku pewnie trzyma główkę w górze. Coraz częściej się uśmiecha. Uwielbia spacery. Zdecydowaną większość spacerów przesypia. Lubi powolną jazdę wózeczkiem. Zazwyczaj chodzimy po naszym osiedlu domków jednorodzinnych lub do pobliskiego parku. Wczoraj kiedy wiosenne słońce dogrzewało zrezygnowała z drzemki i tylko spokojnie leżała i posyłała mamie słodkie uśmiechy. Kocha kąpiele. Od pierwszej kąpieli nie było żadnego płaczu czy marudzenia. Lenka w wodzie jest bardzo spokojna, woda to jej żywioł- jest zodiakalną Rybą. Władzę nad kąpielami przejął tatuś. Zachwycony i zadowolony dumnie myje swoje oczko.
Lena ustaliła sobie już rytm dobowy. Teraz noce przesypia całkiem ładnie. Śpi w swoim łóżeczku. Nie przyzwyczajamy jej do spania z nami. Oczywiście wygodniej jest kiedy śpi dwóch nami, bo w nocy przystawię ją tylko do piersi w już i nie trzeba wstawać, ale tata spisuje się w tej kwestii na medal dwóch dzielnie córkę przenosi. W pierwszych dwóch tygodniach nocki były ciężkie zarówno dla niej jak i dla nas. Teraz jest ok: ) Budzi się co ok. 2,5 godziny na karmienie. Najedzona od razu zasypia. Drzemki w ciągu dnia też nie są najgorsze. Też nakarmiona zasypia przy piersi. Od soboty godzinkę bez przerw poświęca sobie na leniuchowanie na macie. W ciągu drzemek mogę zrobić obiad, poprasować, tudzież inną domową pracę wykonać.
Wspomnę jeszcze że Lena nie używa smoczka. Nie znosi go. Po włożeniu po chwili wypluwała lub płakała kiedy jej się go wkładało więc nie nalegam. Może to i lepiej. Uspokaja się na moim bądź tatusiowym ramieniu.

Wstępnie za miesiąc planujemy ochrzcić Lenkę.

p.s. Właśnie się Lenka obudziła więc kończę. Niedługo postaram się Was odwiedzić: )
A jutro z rana ruszamy na nasz rodzinny dłuuugi weekend :)
Pozdrawia- Asiulek i Lenka.

sobota, 24 kwietnia 2010

Ten jeden dzień...

Ten wyjątkowy dzień... dzień narodzin i czas oczekiwania.

Dzień w którym maleńka istotka przychodząc na świat odmieniła życie
dwojgu ludziom. Maleńka, niewinna, bezbronna dziewczynka.

9 miesięcy noszenia Jej pod sercem, 40 tygodni oczekiwania. 9 miesięcy
aby dać Jej życie. Jeden dzień, jedna chwila a nasze życie stało się
inne. Zdecydowanie na lepsze... : )

zaczęło się tak...

Po 2 latach małżeństwa zapragnęliśmy powiększenia rodziny. Nasze krótkie
starania zaowocowały dwoma kreskami na teście. Zobaczyliśmy je 5-ego
lipca 2009r. A już 10 lipca, zapewnieni przez lekarza byliśmy pewni że
jesteś pod moim serduchem!

Pierwszy trymestr-najtrudniejszy. Poranne mdłości, ciągłe zmęczenie i
przygnębienie. Drugi najlepszy. Energia mnie rozpierała i mimo
powiększającego się brzuszka znakomicie się czułam. Zachcianki i
cierpliwość męża do spełniania ich w najmniej oczekiwanych momentach.
Najczęściej były to lody waniliowe : ) To w drugim trymestrze poczułam
pierwsze ruchy. Dowiedzieliśmy się że spodziewamy się synka...
Wybraliśmy imię Julian. Trzeci trymestr całkiem znośny ale pod koniec
kręgosłup "siadał" i nogi. W 8-ym miesiącu zaskoczeni dowiadujemy się że
jednak będziemy mieć córeczkę... : ) Wybór imienia był trudniejszy.
Nastawieni byliśmy na Juliana więc miała być Julia. Potem zmieniliśmy
imię na Masza. W ostatnim tygodniu opuścił się brzuch i było mi
strasznie więc chciałam już urodzić.

27 lutego z samego rana(wyjątkowo) czułam się znakomicie. I chodź
wstałam wczesnym rankiem miałam dużo energii. Przed południem miałam
lekkie i rzadkie skurcze. W południe Leżąc na kanapie przed telewizorem,
głaszcząc brzuszek i wcinając banana odeszły mi wody... Nie wiedziałam
co mam robić! Zdawałam sobie sprawę że to lada dzień ale nie
pomyslałabym że to dziś... Podekscytowana i zdenerwowana zadzwoniłam po
męża. To pierwsze dziecko więc panikowałam... Tata urwał się z pracy i
przyjechał w ciągu 20 minut. Nadal czułam się dobrze. Nie miałam
wielkich skurczy! Tylko tyle że wody odeszły więc musieliśmy jechać.
Brzuch strasznie się opuścił. Masza nie śpieszyła się na świat,
zdąrzyłam jeszcze spakować pare potrzebnych rzeczy i pojechaliśmy. Tatuś
był strasznie podekscytowany. W jego oczach widziałam strach a na
ustach wielki uśmiech... : )

Kiedy weszliśmy od razu wzięli mnie na porodówkę a ja żadnych mocnych
skurczy. Chciałam jeszcze zadzwonić ale pielęgniarka zabroniła mi
"absolutnie! zaraz pani urodzi!" A skurcze były nadal słabe. Ale po 10
minutach wiedziałam już że rodzę! Zaczęło się. Wszystko przyśpieszyło!
Silne skurcze parte.

Po ok godzinie od prawdziwej "akcji" o 16.15 rozległ się pierwszy krzyk!
CÓRKA! takie było pierwsze słowo lekarza. Zaczęliśmy płakać. Tata
wzruszony przeciął pępowinę : ) Położono mi Ją na piersiach. Pachnąca
miłością, niewinnością płacząca leżała na moim sercu, po chwili ucichła
czując moje ciepło. My oboje płakaliśmy ze szczęścia. Wtedy właśnie
zdecydowaliśmy że będzie nosiła imię LENA a nie tak jak wcześniej było
ustalone Masza. Kiedy spojrzeliśmy na nią, wiedzieliśmy że to nasza
Lenka. Po prostu tak podpowiadało nam serce.

Lena J. urodzona 27 lutego 2010r.(termin był na 1 marca) dostała 10pkt w
skali Agpar ważyła 3540g i mierzyła 57cm : )

Leno nasze życie pachnie Tobą, pachnie miłością. Od tego dnia zawsze
będziesz nasza. Ten dzień wpisał się w historię naszej rodziny.

Tobie na pamiątkę-kochająca Mama : )



piątek, 23 kwietnia 2010

Założyłam ten blog z myślą o mojej córeczce. Jeszcze nie wiem do końca co i jak ale mam nadzieję szybko się nauczyć i prowadzić pamiętnik mojej córeczce.

Mam na imię Joanna-redaktorka bloga, zaś bohaterką będzie moja córcia-Lena. Mój największy, najdroższy skarb! Pojawiając się na świecie 27-ego lutego 2010r odmieniła życie dwojgu ludziom swoim rodzicom... !

Dziękujemy Bogu Leno że Cię mamy. Postaramy się przychylić Ci nieba...