Dzisiaj będzie wszystkiego po trosze.
Zacznę może od tego że 5 maja tata miał wolne więc wykorzystaliśmy to i pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy dla Lenki nowe ubranka kosmetyki kilka zabawek bo zaczyna się nimi interesować. Jednak największym zakupem i zarazem chyba najlepszym jest chusta. Nie do końca przekonani do tego pomysłu ale jednak… Chusta okazała się być rewelacyjna! Lena ją uwielbia. Na początku było ciężko, obawiałam się o zdrowie Lenci ale w sklepie do którego jeździmy był fizjolog(chyba to się tak nazywa:P ) nauczył nas jak wiązać chustę na wiele sposobów jak wkładać i układać Lenkę aby było jej wygodnie i zdrowo ale też i dla mnie, gdyż w dobry sposób założona nie obciąża kręgosłupa. W trzecim tygodniu życia byliśmy z Lenką na badaniu usg bioderek, wszystko jest w porządku więc do chusty nie było przeciwwskazań. Nasz Maluszek lubi być w niej noszony. Jest wygodna, mogę mieć córkę przy sobie, nie odrywając od niej wzroku i jednocześnie mogę np. ugotować obiad czy zrobić pranie, wyskoczyć szybko do sklepu. Bo kiedy taty nie ma nie zostawię Jej samej…to oczywiste.
Na spacery i tak zdecydowanie preferujemy wózek.
A co do ubranek to zakładamy już Lence te na 68cm: ) Kilka dni Lenka została zważona i zmierzona. Nosimy już 5310g i 63cm miłości: )
Dużooo czasu spędzamy na dworze. Kiedy tylko możemy chodzimy na spacery do parku, siedzimy na ławeczkach, kiedy Lena błogo śpi czytam książkę lub poświęcam się swojej pasji czyli fotografii i serwuję Lenie i pobliskiemu otoczeniu sesję: ) Lencia chyba tak jak ja (czyt. mama) kocha być na świeżym powietrzu. W domu potrafi grymasić i „narzekać” a kiedy jesteśmy na dworze staje się istnym aniołkiem.
We wtorek kiedy Lenka pogrążona w błogim śnie była w wózku na naszym podwórku. Ja w tym czasie mogłam posadzić kwiatki i zadbać trochę o nasz ogródek.
Malutka zaczęła intersować się zabawkami i uśmiecha się kiedy zabawiamy ją czymś. Zaczyna gaworzyć: ) „gyyy” oto pierwsze "słowo" naszej córki.
Ale nie jest tylko tak kolorowo niestety… Lenka miewa wieczorne kolki. Grymasi, długo płacze, czasem krzyczy wręcz. Tutaj ulgę w cierpieniach córce przynosi tata, który cały pochłonięty córą, kładzie Lencię na przewijaczku i masuje jej brzuszek. Po pewnym czasie przechodzi i Lenka się uspokaja: ) Od dwóch dni kolki nie ma. (Puk puk odpukać)
Dzisiaj jedziemy do mojej siostry ciotecznej z drobiazgiem i w odwiedziny do Zosi, mojej dwuletniej siostrzenicy bo dzisiaj imieniny obchodzi Zofia. Tej i wszystkim innym Zofiom wszystkiego co najlepsze! :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz